akcje charytatywne

Nowy wózek Basi

Styczeń 10, 2015

– Hej, mam na imię Basia. Jestem świeżo upieczonym pedagogiem. Właściwie nie różnię się niczym od zwyczajnych ludzi. Poza jednym: zamiast biegać poruszam się na wózku – mówi uśmiechnięta dziewczyna. 19 listopada 2014 roku skradziono jej wózek inwalidzki. Pomogliśmy jej akcją CZYM MOGĘ SŁUŻYĆ.

Utrata wózka to dla Basi kompletne uziemienie. Aby jej pomóc, otworzyliśmy zbiórkę. W kilka dni zebraliśmy pieniądze na nowy wózek, ale nie przerwaliśmy zbiórki. Basia potrzebowała także nowego, zdrowego materaca oraz rocznej rehabilitacji. Zebrane 19 276,42 złotych wystarczyło na wszystko!

Znów pomagamy Basi. Tym razem zbieramy na jej rehabilitację >>

– Staram się prowadzić aktywne życie i robić wszystko to, na co pozwala mi moja niepełnosprawność. A nawet więcej! – śmieje się Basia. Jeździ po górach i pagórkach, nie boi schodów ani dziwnych terenów. Wszystko dzięki ludziom, których Pan Bóg stawia na jej drodze.

Nowa bryka

Trzy lata temu Dominikańskie Duszpasterstwo Akademickie Beczka zorganizowało zbiórkę zakrętek. z których uzyskaliśmy 2000 zł. Resztę dołożyli ludzie. Wspólnymi siłami kupiono nowy wózek. – To była wypasiona bryka! Dzięki której mogłam jeździć stopem i sięgać po swoje najskrytsze marzenia! – mówi Basia. Bo niepełnosprawność nie jest dla niej barierą ani przeszkodą.

Basia Turek z wizytą w Fundacji MALAK >>

Po studiach Basia wynajęła, wspólnie z koleżankami z Beczki, mieszkanie. Pewnego listopadowego wieczoru, wyszła z domu na Mszę Świętą. Padało i było zimno, ale dziewczyna postanowiła iść. W końcu, jak przyznaje, stery jej życia trzyma tylko Pan Bóg. – Ja nie ogarniam, więc ktoś musi. A On potrafi to najlepiej – mówi. Po powrocie z kościoła zostawiła wózek pod drzwiami mieszkania, żeby kółka „obciekły” z deszczu. Niestety w międzyczasie ktoś się nim zaopiekował.

Najbardziej proszę o modlitwę

– Nie było go w miejscu, w którym powinien stać. Teraz moja sytuacja jest dość dramatyczna, nie mogę normalnie wyjść z domu – pisała wtedy Basia. – Posiadam tylko ciężki wózek, który w ogóle nie jest przystosowany do tego, by bezpiecznie poruszać się nim na zewnątrz. Nie mogę robić tego, co lubię. Nie mogę aktywnie żyć. A nowy wózek kosztuje około 8 000 złotych.

– Jeśli ktokolwiek z Was mógłby mi jakoś pomóc, będę wdzięczna. Liczy się wszystko. Najbardziej proszę o modlitwę. Pan Bóg ostatnio mocno mnie doświadcza, więc jeśli nie masz pomysłu, co zrobić, pomódl się. Najlepiej teraz. Z góry dzięki! Z modłem: Basia – pisała w listopadzie 2014 roku na Facebooku.

Dziewczyna utrzymywała się z renty w wysokości 620zł miesięcznie. Próbowała znaleźć pracę. Dofinansowanie do wózka z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych przysługiwało jej dopiero po dwóch kolejnych latach, a i tak nie w pokryłoby kosztów nowego sprzętu.

Mam wszystko, a nawet więcej

– Drodzy! Nie wiem, co powiedzieć po za tym, że taki właśnie jest Pan! Dobry i hojny! Nie ma dla Niego rzeczy niemożliwych! Wczoraj byłam bez niczego. Dziś mam wszystko, a nawet więcej! – pisała Basia, kiedy w styczniu udało się zebrać pieniądze nie tylko na nowy wózek, ale też na materac i pakiet rocznej rehabilitacji.

Pedagog na czterech kołach

– O tym, co wydarzyło się w ciągu ostatnich dni i dzieje wciąż. Do głowy przychodzi mi tylko jedno słowo: MIŁOSIERDZIE! Oczywiście, jest nowy wózek to bardzo ważne, ale dzięki tej całej historii spotkałam żywego Boga, który przez Was obdarzył mnie mnóstwem dobra.

– Jeśli chciałeś oddać mi część tego, co masz, a nie zdążyłeś, to bardzo dobrze. Poszukaj kogoś, kto potrzebuje. Idź i zanieś mu tyle ile możesz. Dobro z pewnością do Ciebie powróci – Basia w całej euforii i szczęściu od razu pomyślała o innych. Prosiła też o modlitwę w intencji znalezienia pracy dla pedagoga na czterech kołach.

Szczegóły zbiórki dla Basi Turek znajdują się w sprawozdaniu z działalności Fundacji MALAK za rok 2014.

***
Czym mogę służyć? Zobacz nasze akcje charytatywne!
BartekJagódka | Justyna | dzieci z Jerozolimy

Zobacz też