gość w dom, opowieści

Piotr Żyłka: Dotyku Boga nie da się z niczym pomylić

Marzec 18, 2016
Gość: Piotr Żyłka

– Zmęczony i wściekły wchodzę do kościoła. Śpiewamy takie tam dominikańskie pioseneczki. Wchodzę, klękam i nagle poczułem w sercu pokój – wspomina Piotr Żyłka. O tym, co zobaczył w oczach s. Małgorzaty Chmielewskiej, co wkurzało go w „dziewczynkach z duszpasterstwa” i o swoim „dominikańskim” nawróceniu opowiedział 2 marca gościom Fundacji MALAK.

Choć trudno w to uwierzyć, jeszcze kilka lat temu był jednym z najbardziej twardogłowych dyskutantów na konserwatywnych forach. Wiedział wszystko: jak katolicy mają myśleć, co w Kościele musi być zrobione, jakie wykroczenia liturgiczne są nie do przyjęcia. Był specem od wszystkiego, na czele z moralnością.

Dziś redaktor naczelny jezuickiego DEON.pl nie przestaje mówić o Bogu dobrym i miłosiernym i, jak sam żartuje, specjalizuje się w wewnątrzkościelnym ekumenizmie. W marcu w Fundacji MALAK opowiedział o duchowym przełomie, który przemienił jego wiedzę o Bogu w żywą wiarę.

Dominikańskie Raybany

Jeszcze na studiach wpisał w Google: pielgrzymka, Kraków, Częstochowa. Okazało się, że za dwa dni wychodzi dominikańska. Był uprzedzony, ale postanowił pójść. – Wiedziałem, że jeżeli teraz tego nie zrobię, nie zrobię tego nigdy – tłumaczy.

O. Paweł Kozacki o lajkach, Jeżycjadzie i stylu kaznodziejskim >>

Na miejscu zobaczył to, czego się obawiał: „pajacy w wianuszkach, z Raybanami, skaczących wokół dziewczynek z duszpasterstwa”, nie mających nic wspólnego z godnością duchownego. Kolejne dni pielgrzymki tylko potęgowały irytację przyszłego dziennikarza. – W pewnym momencie pomyślałem: cholera jasna, idę z religijnym motywem, a jedyne co robię, to patrzę na ludzi dookoła siebie jak na gorszy sort, bo wydaje mi się, że jestem lepszy, „lepiej wierzący”! Zrozumiałem, że to ze mną jest coś nie tak – wspomina.

To była Ona

Sfrustrowany, zmęczony i wściekły na jednym z pielgrzymkowych przystanków wszedł do kościoła. – Śpiewamy O Pani ufność nasza, takie tam dominikańskie pioseneczki. Wchodzę, klękam i nagle czuję w sercu pokój. Nie wiedziałem co się dzieje. Dziś wiem, że to była Ona – opowiada dziennikarz. – Maryja zawsze kieruje nas na Pana Jezusa. A ja zwariowałem wtedy na Jego punkcie.

– Po wyjściu z kościoła zrozumiałem, że ludzie, na widok których wcześniej robiło mi się niedobrze, szukają w budowaniu tej pielgrzymkowej wspólnoty szczęścia. A dominikanie starają się głosić Ewangelię wszystkim, wszędzie i na wszystkie możliwe sposoby – tłumaczy Piotrek. – Nie miałem objawienia, ale wiem, że to był dotyk Boga. Tego nie da się z niczym pomylić.

Etap: zakon

Piotr Żyłka był pierwszym świeckim gościem dominikańskiego cyklu Fundacji MALAK, ale i on ma za sobą zakonny epizod. Rok po pielgrzymce wstąpił do prenowicjatu Zakonu Kaznodziejskiego. – Pomysł podsunął mi spowiednik. Chyba za dużo chodziłem do kościoła – śmieje się dziennikarz. Dziś rok wchodzenia w duchowość dominikańską widzi jako etap, dzięki któremu lepiej przygotował się do rzeczy, które robi dziś.

Ty też odwiedź nas w dominikański wieczór. Zapraszamy >>

– Kilka lat temu nie pomyślałbym, że będę odpowiedzialny za duży, chrześcijański portal. Jako stażysta bałem się odezwać. Studiowałem politologię. Czyli perspektyw nie miałem żadnych. Do tego seplenienie i krzywa dwójka. Byłem skrajnie zakompleksionym chłopakiem w marynareczce i rurkach. Ale Bóg mnie przez to prowadził i krok po kroku przygotowywał do kolejnych zmian w moim życiu – mówi Żyłka, który dla wielu jest uosobieniem „kościelnego” sukcesu.

W oczach zakonnicy

Kim dzisiaj jest Piotrek Żyłka? Co chce osiągnąć po sukcesie książki z ks. Janem Kaczkowskim i boomem stworzonych przez niego profili na Facebooku? Dziennikarz przyznaje, że ogromne wrażenie zrobiła na nim niedawna wizyta u s. Małgorzaty Chmielewskiej, szefowej Fundacji Domy Wspólnoty Chleb Życia.

– Gdzie jest mój świat pisania, książek, fejsbuków, a gdzie jest konkret życia i miłości? Zderzenie z radykalizmem życia nie dla siebie, a dla innego człowieka, rozwala na łopatki – tłumaczy. – Wiem jedno, nie chcę już robić kolejnego profilu na 200 tysięcy obserwatorów, ani pisać książki, która świetnie się sprzeda. Chcę tego, co zobaczyłem w oczach zakonnicy, która swoje życie oddaje innym. Chcę takiej wolności i takiego pokoju, jaki zobaczyłem w jej oczach.

***
GOŚĆ W DOM to comiesięczne spotkania w Fundacji MALAK. Z okazji 800-lecia zakonu kaznodziejskiego od stycznia do czerwca 2016 naszymi gośćmi są zakonnicy i świeccy, którym dominikanie przewrócili życie do góry nogami. Dowiedz się więcej >>

Zobacz też