Czym mogę służyć || Basia

– Hej, mam na imię Basia. Jestem świeżo upieczonym pedagogiem. Właściwie nie różnię się niczym od zwyczajnych ludzi. Poza jednym: zamiast biegać poruszam się na wózku – mówi uśmiechnięta dziewczyna. 19 listopada 2014 roku skradziono jej wózek inwalidzki. Pomogliśmy jej akcją CZYM MOGĘ SŁUŻYĆ.

Utrata wózka to dla Basi kompletne uziemienie. Aby jej pomóc, otworzyliśmy zbiórkę. W kilka dni zebraliśmy pieniądze na nowy wózek, ale nie przerwaliśmy zbiórki. Basia potrzebowała także nowego, zdrowego materaca oraz rocznej rehabilitacji. Zebrane 19 276,42 złotych wystarczyło na wszystko!

– Staram się prowadzić aktywne życie i robić wszystko to, na co pozwala mi moja niepełnosprawność. A nawet więcej! – śmieje się Basia. Jeździ po górach i pagórkach, nie boi schodów ani dziwnych terenów. Wszystko dzięki ludziom, których Pan Bóg stawia na jej drodze.

Nowa bryka

Trzy lata temu Dominikańskie Duszpasterstwo Akademickie Beczka zorganizowało zbiórkę zakrętek. z których uzyskaliśmy 2000 zł. Resztę dołożyli ludzie. Wspólnymi siłami kupiono nowy wózek. – To była wypasiona bryka! Dzięki której mogłam jeździć stopem i sięgać po swoje najskrytsze marzenia! – mówi Basia. Bo niepełnosprawność nie jest dla niej barierą ani przeszkodą.

Basia Turek z wizytą w Fundacji MALAK >>

Po studiach Basia wynajęła, wspólnie z koleżankami z Beczki, mieszkanie. Pewnego listopadowego wieczoru, wyszła z domu na Mszę Świętą. Padało i było zimno, ale dziewczyna postanowiła iść. W końcu, jak przyznaje, stery jej życia trzyma tylko Pan Bóg. – Ja nie ogarniam, więc ktoś musi. A On potrafi to najlepiej – mówi. Po powrocie z kościoła zostawiła wózek pod drzwiami mieszkania, żeby kółka „obciekły” z deszczu. Niestety w międzyczasie ktoś się nim zaopiekował.

Najbardziej proszę o modlitwę

– Nie było go w miejscu, w którym powinien stać. Teraz moja sytuacja jest dość dramatyczna, nie mogę normalnie wyjść z domu – pisała wtedy Basia. – Posiadam tylko ciężki wózek, który w ogóle nie jest przystosowany do tego, by bezpiecznie poruszać się nim na zewnątrz. Nie mogę robić tego, co lubię. Nie mogę aktywnie żyć. A nowy wózek kosztuje około 8 000 złotych.

– Jeśli ktokolwiek z Was mógłby mi jakoś pomóc, będę wdzięczna. Liczy się wszystko. Najbardziej proszę o modlitwę. Pan Bóg ostatnio mocno mnie doświadcza, więc jeśli nie masz pomysłu, co zrobić, pomódl się. Najlepiej teraz. Z góry dzięki! Z modłem: Basia – pisała w listopadzie 2014 roku na Facebooku.

Dziewczyna utrzymywała się z renty w wysokości 620zł miesięcznie. Próbowała znaleźć pracę. Dofinansowanie do wózka z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych przysługiwało jej dopiero po dwóch kolejnych latach, a i tak nie w pokryłoby kosztów nowego sprzętu.

Mam wszystko, a nawet więcej

– Drodzy! Nie wiem, co powiedzieć po za tym, że taki właśnie jest Pan! Dobry i hojny! Nie ma dla Niego rzeczy niemożliwych! Wczoraj byłam bez niczego. Dziś mam wszystko, a nawet więcej! – pisała Basia, kiedy w styczniu udało się zebrać pieniądze nie tylko na nowy wózek, ale też na materac i pakiet rocznej rehabilitacji.

Pedagog na czterech kołach

– O tym, co wydarzyło się w ciągu ostatnich dni i dzieje wciąż. Do głowy przychodzi mi tylko jedno słowo: MIŁOSIERDZIE! Oczywiście, jest nowy wózek to bardzo ważne, ale dzięki tej całej historii spotkałam żywego Boga, który przez Was obdarzył mnie mnóstwem dobra.

– Jeśli chciałeś oddać mi część tego, co masz, a nie zdążyłeś, to bardzo dobrze. Poszukaj kogoś, kto potrzebuje. Idź i zanieś mu tyle ile możesz. Dobro z pewnością do Ciebie powróci – Basia w całej euforii i szczęściu od razu pomyślała o innych. Prosiła też o modlitwę w intencji znalezienia pracy dla pedagoga na czterech kołach.

Szczegóły zbiórki dla Basi Turek znajdują się w sprawozdaniu z działalności Fundacji MALAK za rok 2014.